niedziela, 19 sierpnia 2012

Marion vs Yves Rocher

Cześć wszystkim!
Dzisiaj porównam dwie płukanki do włosów, których używam już od jakiegoś czasu, a mowa o Marion Nature Therapy Kąpiel odbudowująca włosy i Płukance octowej z malin Yves Rocher.

Zacznę od Marion Nature Therapy Kąpiel odbudowująca włosy.


Od producenta:
Unikalna terapia dla włosów o świeżym zapachu malin, delikatnie oczyszcza, usuwa resztki szamponu z włosów oraz pomaga przywrócić naturalną kwasowość skóry głowy. Nature therapy to wyjątkowa kombinacja natury i nowoczesnej technologii dla naturalnie zdrowych włosów. 

Cena i dostępność:
Buteleczka 130ml kosztuje około 7,90zł, a dostać ją można głównie w małych, lokalnych drogeriach. Czytałam gdzieś, że jest dostępna w Naturze, jednak mnie nie udało jej się tam znaleźć. 

Aplikacja:
Płukanka ma postać czerwonej wody. Stosowałam ją zgodnie z zaleceniami producenta czyli po umyciu i nałożeniu odżywki na włosy, spłukałam je obficie wodą, po czym rozprowadzałam preparat na całej długości włosów, czekałam minutę i spłukiwałam letnią wodą. Buteleczka jest wygodna w użyciu, przez otwór wydostaje się dokładnie tyle płynu ile potrzebujemy. Jednak wymaga trochę czasu aby nauczyć się jak przenieść ją równomiernie z ręki na włosy.

Zapach i wydajność:
Nie do końca pachnie ona malinami, jest to bardziej owocowy zapach, można w nim wyczuć odrobinę chemii, jednak nie jest to uciążliwe. Muszę przyznać, że zapach utrzymuje się na włosach dość długo, u mnie jest wyczuwalny nawet przez cały dzień. Na opakowaniu jest napisane, iż kąpiel starcza na około 5 użyć przy długich włosach, na moich średnio długich starczyła na jakieś 9.

Skład:

Jak widać jest sporo chemii, ale także trochę natury. Ogólnie skład nie jest zły, bez parabenów, SLS i SLES.

Działanie:
Jestem bardzo zadowolona z tej płukanki. Moje włosy po jej zastosowaniu były gładkie i lśniące, mam nawet wrażenie, że mniej się puszyły. Łuski włosów były wyraźnie domknięte. Podobało mi się także to, iż domywała moje włosy z pozostałości odżywki czy szamponu. Nie musiałam się martwić, iż źle spłukałam i włosy będą obciążone. Podsumowując, jest to już moje drugie opakowanie tego produktu, a więc bardzo polubiłam się z tą płukanką!

Teraz czas na Płukanką octową z malin z Yves Rocher.
Od producenta:
Ocet winny o właściwościach wygładzających, zamykających łuski i oczyszczających, aby Twoje włosy stały się błyszczące i miękkie.

Cena i dostępność:
Butelka o pojemności 150ml kosztuje około 24,90 (ja kupiłam ją w takiej cenie, jednak można dostać ją w promocji, trochę tajniej). Dostępna jest we wszystkich sklepach Yves Rocher, a także na ich stronie internetowej http://www.yves-rocher.com.pl/ .

Aplikacja:
Podobnie jak płukanka z Marion, z tą różnicą, iż nie polecam trzymać jej na włosach minuty, ponieważ posiada ona w swoim składnie alkohol, który może wysuszać włosy (jak się stało w moim przypadku, gdy używałam jej tak jak Mariona). Buteleczka ma bardzo wygodnie zamknięcie i dozuje dokładnie taką ilość kosmetyku, jaką potrzebujemy.

Zapach i wydajność:
Tutaj wyraźnie da się wyczuć malinowy zapach, jednak ja wyczuwam w nim sporo chemii. Zapach nie utrzymuje się tak długo na włosach ja w przypadku Marion, mniej więcej do wyschnięcia włosów. Jest ona jednak bardziej wydajna od swojej siostry, ale nie na tyle by zrekompensować swoją cenę.

Skład:

Jak widać jest mniej chemii, jednak ciągle obecna. No i ten nieszczęsny alkohol.

Działanie:
Moim zdaniem jest ono bardzo podobne do płukanki z Marion jednak dużo słabsze. Nie ma tego efektu wow, który był po użyciu Kąpieli odbudowującej włosy. Na początku, gdy pozostawiałam ją na minutę na głowie, strasznie wysuszyła skalp i moje biedne włoski. Jeżeli jednak spłukuję zaraz po aplikacji, nic takiego się nie dzieje.


Podsumowując:
Według mnie zdecydowaną zwyciężczynią zostaje Marion Nature Therapy Kąpiel odbudowująca włosy! Czemu? Bardziej widoczne efekty, łatwiejsza dostępność, nie wysusza i do tego kolosalna różnica w cenie.

A teraz chcę pokazać wam moje włosy ponad miesiąc temu, na samym początku mojego włosomaniactwa i delikatnej pielęgnacji.
Chciałam też napisać, że od jakiś 3 lat moje włosy nie chciały rosnąć na długości (miałam odrosty, jednak ciągle nie rosły dalej niż pokazane na zdjęciu), a teraz w końcu ruszyły! Pod koniec miesiąca zrobię włosową aktualizację!


A wy miałyście styczność z tymi płukankami? Jak się u was spisały? Koniecznie napiszcie w komentarzach!

Pozdrawiam,
Blond and Wavy.

15 komentarzy:

  1. Pamiętam, że jak chodziłam do podstawówki to też miałam taki okres, że moje włosy nie chciały rosnąć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam tak od gimnazjum, na szczęście już rosną! :)

      Usuń
  2. piękne loki!

    Miałam tę płukankę z Marion i ją uwielbiam. Muszę porobić zapasy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Ja też już sobie bez niej nie wyobrażam codziennej pielęgnacji włosów :)

      Usuń
  3. Chciałam spróbować tej płukanki z YR, ale skoro efekt jest słabszy niż po Marionowej, to jednak kupię Marion :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto wypróbować wszystkiego na własnej skórze, jednak moim zdaniem Yves Rocher nie jest warta swojej ceny :)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. W takim razie naprawdę polecam płukankę z Maion ;)

      Usuń
  5. mam też mariona i bardzo ją lubię ;))

    OdpowiedzUsuń
  6. ta płukanka na pewno jest dostpępna w drogerii Wispol, u mne w miescie jest ich sporo.
    Ciekawa jestem zapachu i efektów po niej ;)
    pozdrawiam ;**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapach to sprawa gustu, ale efekt- wygładzone i lśniące włosy!

      Usuń
  7. Tyle się już o nich słyszy, aż sama chcę spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Miałam płukankę Marion :P
    Właśnie skonczyłam i muszę kupić kolejne opakowanie :)

    OdpowiedzUsuń

Zostaw komentarz! Twoje słowa sprawiają mi radość! Czytam wszystkie komentarze i staram się odpisywać na bieżąco.